Styl Życia Najbogatszych – Zaskakujące Wyniki Badań
Nasze wyobrażenia o multimilionerach mogą być błędne – wynika z badań Thomasa Stanley’a. Przeprowadził on badanie ankietowe na próbie ponad 1 000 najbogatszych gospodarstw domowych w USA analizując to czym jeżdżą, jak się ubierają, co jedzą i co robią w wolnym czasie. Wyniki opublikował w książce „Przestań zgrywać milionera, lepiej nim zostań”. Są one na prawdę zaskakujące ale ten, kto oglądał mój wywiad z Janem Fijorem, ma już pewnie jakieś przeczucie.
Jestem pewny, że ta książka zmieni podejście do życia wielu osób, które wpadają w pułapkę „konsumpcji na pokaz”. Poniżej zamieszczam wideo, w którym zamieściłem najważniejsze wnioski z badań. Trochę to recenzja ale nie do końca. Raczej taki raport
.
Link do książki:
„Przestań zgrywać milionera, lepiej nim zostań”, Thomas Stanley, Fijorr Publishing, Warszawa 2010
Zawartość wideo:
- Cel badania (0:00)
- Jakimi samochodami jeżdżą milionerzy? (1:30)
- Ile płacą w restauracjach za jedzenie? (2:40)
- Jakie wina piją? (4:00)
- Jakie piją wódki? (5:50)
- Ile wydają na garnitury? (6:20)
- Pieniądze, a szczęście (6:30)
- Jak bogaci spędzają wolny czas? (7:40)
- Wysokie dochody vs. duży majątek (10:20)
Podobne wideo: 6 Mitów o Milionerach – Jan Fijor Obala Je Po Kolei!.
Komentarze (11)
Komentarze dla tego wpisu zostały wyłączone.

RSS
Wykop
Blip
Facebook
czy sie wybiera ktos ze mna do muzeum etnograficznego o 10 w sobote? spotykamy sie przy wejsciu o 10
milioner z wyboru — 31 maja 2010 @ 21:26
Ciekawe badania. Czy książka jest na tyle ciekawa, że warto ją kupić i przeczytać ? Jeśli tak, zrób drugi filmik i opowiedz co ciekawsze spostrzeżenia
Nie chcę wydawać 31.64 zł
;-P
Richiter — 31 maja 2010 @ 22:32
@Richiter – ty skąpcu
.
Moim zdaniem warto. Fajnie się czyta no i motywuje.
Tutaj jest 30 opinii na temat książki:
http://www.amazon.com/Stop-Acting-Rich-Millionaire/product-reviews/0470482559/
Zwróciła mi się w 1. tygodniu dzięki zmniejszeniu wydatków konsumpcyjnych.
Michał Sobczyk — 31 maja 2010 @ 23:02
Pamiętam, jak jeszcze parę lat temu często latałem przez Zurich. Loty europejskie Swissem (czyli dobrej, ale wciąż średniej klasy linią lotniczą) odbywają się na pokładzie holenderskich Fokkerów 100 lub w zastępstwie niewielkich brazylijskich Embraerów. Czym się zatem różni lot w klasie biznes od ekonomicznej? Posiłkiem i kurtyną za plecami – wciąż leci się ponad godzinę na takich samych fotelach i z taką samą obsługą.
Latałem w ekonomicznej razem z biznesmenami, którzy często rozmawiali ze sobą o milionowych inwestycjach. Niby mogli sobie pozwolić na większą ekstrawagancję i prywatność (żeby ktoś taki jak ja nie słyszał o czym rozmawiają), ale nie wydawało im się to przeszkadzać. W klasie biznes latało za to dużo menadżerów.
bartek — 31 maja 2010 @ 23:31
Z zainteresowaniem obejrzałem nagranie, ale nie do końca zgodzę się z postawionymi tezami. Każde badanie można interpretować na wiele sposobów, a mało które odda charter i pełny obraz jednostek (a nie grupy) w nim ujętych. Te właśnie specyficzne zachowania, potrzeby, indywidualne nawyki i zwyczaje jednostki (często wywodzące się ze specyficznych doświadczeń, np. niewielkiej ilości pieniędzy w rodzinie i chęci zmiany tego we własnej) budują „portfel” wydatków.
Podkreślę to, co moim zdaniem gdzieś uciekło w nagraniu. Badanie skupia się na grupie milionerów (sugeruje to jego metodologia), którzy są przedsiębiorcami i inwestują swój majątek by go powiększyć. Ci, którzy przestali „żyć inwestycyjnie”, już „wypadli” z tej grupy – tak jak szczęśliwcy, którzy wdają swoje majątki wygrane w różnych loteriach.
Na pewno kojarzysz [Michale] postać bogatego ojca z Książki Kiyosakiego. Jest to świetny przykład przedsiębiorcy z badania. Jego profil wydatków nastawiony jest na maksymalizację możliwości inwestycyjnych, a wydatki (np. samochód, garnitur) muszą spełnić zarówno rolę zaspokojenia pojawiającej się potrzeby jak i inwestycji(!). Nie ma miejsca na wydatki bezsensowne. Nie szuka on najbardziej widowiskowego rozwiązania na wydanie pieniędzy – zamiast tracić czas na wybór samochodu kupi ten „dobry i wystarczający”, nie niosący za sobą kłopotów eksploatacyjnych i starty czasu, a różnicę w cenie zainwestuje. Podobnie z restauracjami – 20$ to koszt bufetu szwedzkiego w USA z całkiem dobrym jedzeniem. Ekskluzywne restauracje to przewartościowany koszt i stracony czas (w dużych ilościach). Czasu w dobie, każdy przedsiębiorca, ma zdecydowanie za mało.
Teraz przejdźmy do osób naprawdę bogatych, które zarabiają kilka milionów na miesiąc, po przeznaczeniu już części przychodu na inwestycje. Te osoby często wydają duże kwoty na spełnianie marzeń – Ferrari, pomoc innym, i wiele innych zależnych od osobowości. Te osoby faktycznie mogą decydować się na część ekstrawaganckich wydatków, o których mówisz. Sporo z tych osób, to osoby publiczne i medialne. Poprzez wydatki (często duże i z pozoru bezsensowne) budują pewien wizerunek i to też jest ich inwestycją. Są też i źle wychowani „następcy”, którzy degradują majątek – ale ich raczej nie warto naśladować.
Na koniec kilka kwestii, które powinny zostać pokazane z innej perspektywy:
Kto zatem kupuje ekskluzywne limuzyny, „prywatne” odrzutowce, śmigłowce, itd.? Ktoś musi je kupować, inaczej producenci by zniknęli. „Aspirantów” nie stać na takie „zabawki”. Odpowiedź to firmy i korporacje, które takie wydatki wciągają w koszta. Służą one często ich właścicielom (będących ich pracownikami), ale nie będąc ich bezpośrednią własnością. O tym fakcie też warto pamiętać. Często firmy są właścicielami wielu dóbr ich właścicieli/współwłaścicieli.
Ostatni element, na który zwróciłbym uwagę, to poziom jakościowy spędzania czasu wolnego przez milionerów z badania. Z filmu można wyciągnąć wniosek, że robią oni to samo, co klasa średnia, np. jeżdżą na nartach. Różnica jest jednak taka, że oni mogą pozwolić sobie na np. klika wyjazdów zagranicznych na lodowiec, a klasa średnia nie. Dla niemal wszystkich czynności ten poziom „jakościowy/ilościowy” będzie różny. Nie będzie to zawsze różnica kolosalna (klasa miejsca w samolocie), a raczej mały procent względem różnicy posiadanego majątku, czasu i poziomu oczekiwań. Dobry przykład to wybór produktów w markecie z pułki wyżej (od najtańszej), ale sporo niższej niż ta najdroższa – mimo kilku dodatkowych milionów w aktywach.
Dlaczego jednak poświęcają czas na „pospolite” formy relaksu i rekreacji? Bo to lubią robić – mają to zakorzenione w swoich preferencjach, np. z dzieciństwa/młodości. Cześć oczywiście to działania wizerunkowe/styl lub spełnienie marzeń. Warto jednak pamiętać, że inwestowanie/zarządzanie też pochłania czas i mimo wielkich chęci, nie na wszystko go starcza.
Na koniec podkreślę najważniejszą (jak dla mnie) myśl: Aby budować swój majątek, musisz najpierw opanować i zredukować swoje wydatki.
Pozdrawiam i zapraszam na mój blog: http://konradkubiec.com
PS. Zabrakło mi w nagraniu pożegnania i „wyciszenia” na koniec
Konrad Kubiec — 1 czerwca 2010 @ 12:46
Bardzo dobry komentarz Konradzie.
Milionerzy potrafią dzielić swoje wydatki tak, że przyjemności stanowią jakiś drobny procent.
Moim zdaniem przeznaczenia 5% na rozrywkę i inne przyjemności jest 100% okey.
Ta książka pokazu pewien paradoks i utwierdza w nim czytelnika. Tym paradoksem jest sytuacja Kowalskiego, który ma roczne dochody na poziomie mln $ i co o nie wyda 50 000 $ na auto czyli (5 % procent swoich dochodów?) Pewnie nie, bo zrobi to na leasing na firmę.
Adam Mrowiec — 1 czerwca 2010 @ 13:33
Cytat:
„Kto zatem kupuje ekskluzywne limuzyny, “prywatne” odrzutowce, śmigłowce, itd.? Ktoś musi je kupować, inaczej producenci by zniknęli. “Aspirantów” nie stać na takie “zabawki”. Odpowiedź to firmy i korporacje, które takie wydatki wciągają w koszta. Służą one często ich właścicielom (będących ich pracownikami), ale nie będąc ich bezpośrednią własnością. O tym fakcie też warto pamiętać. Często firmy są właścicielami wielu dóbr ich właścicieli/współwłaścicieli.”
Nie wiem jak to jest z samolotami ale jeżeli chodzi o samochody, z badań wynika, że te ekskluzywne (ferrari, porsche, mercedes) kupują osoby o wysokich dochodach i niskim majątku. W ankiecie wyszło, że osoby o wysokim majątku mają wcale nie najwyższe dochody. Osoby o wysokich dochodach stać na te samochody, bo mają gotówkę żeby zapłacić ale poprzez to że je kupują, mają mały majątek – kupują aktywa, których wartość spada.
Milionerzy z tego badania mówili też o swoich samochodach niezależnie od tego czy kupili je na firmę, czy na siebie. Opowiadali po prostu co sobie kupili i wychodzi na to, że w przeciwieństwie do osób o wysokich dochodach były to toyoty, hondy, fordy itd.
Michał Sobczyk — 2 czerwca 2010 @ 05:28
1. klikam na komentarze i trace zaladowany film :/

2. milion dolarow czyli u nas milion zlotych, kazdy kto ma mieszkanie w pl jest conajmniej polmilonerem
3. w polsce jest inaczej, ludzie nie mieli dobr i dzis po prl chca sie pokazac, pozatym w usa ludzie kreca filmy a my ogladamy amerykanskie filmy i myslimy ze to prawda
5. odwiedzanie muzeow ;PPPPPPPPPPPPPPPP prawie sie udlawilem ze smiechu
oznacza to tyle ze te badania nie sa nic warte
zdc — 3 czerwca 2010 @ 21:36
6. i jeszcze jedna wazna kwestia jak ci ludzie doszli do bogactwa, czy w czasie dochodzenia do niego tez wydawali duzo kasy zeby sie wcisnac w rynek i pokazac ladnie gdy podpisuja kontrakt czy moze przychodzili brudni i w dresach do prezesow i klintow a moze to byli kolesie kolesi ktorzy maja plecy i moga sobie chodzic jak chca, nie myc sie bo i tak kontrakt bedzie? A moze to zwykli spadkowcy ktorzy poprostu lubia zyc jak dresiarze a firmu sa zarzadzane przez garniturki.
Slabe te badania oj slabe
Tak ksiazka jest bezsensu, jedyny jej walor to to ze autor zarobi.
zdc — 4 czerwca 2010 @ 09:17
Dzięki za opinię zdc!
Z tego co pamiętam jakieś 2% Amerykanów może się poszczycić majątkiem w wysokości 1 mln dolarów. Czyli mówimy tu o grupie najzamożniejszych.
Kwestia ubrań – nikt nie mówi, że najbogatsi ubierają się biednie; nie wiem jak to przełożyć na Polski odpowiednik ale powiedzmy, że zamiast garniturów w Bossie i Zegna kupują ubrania w H&M i Zara. Zamiast jeździć 2-letnim Mercedesem S albo Ferrari California jeżdżą 3-letnią Hondą Accord lub Toyotą Avensis; zamiast wódki Belvedere i Gray Goose piją Bols; nikt przecież nie mówi, że jak się ubierasz w Zarze, jeździsz Toyotą Avensis i pijesz Bolsa, to jesteś brudasem chodzącym w dresach
.
Oni sobie po prostu myślą: garnitur z Zary za 1,5 tys zł jest niewiele gorszy od garnituru Versace za 8 tys zł, więc po co mam płacić więcej. Zaoszczędzoną różnicę przeznaczę na pensje dla 2 nowych handlowców, którzy rozruszają moją firmę (albo na ratę na nową nieruchomość).
Michał Sobczyk — 4 czerwca 2010 @ 17:48
Bo fakt faktem amerykanski sen nie dotyka kazdego, tylko nam sie tak wydaje przez te filmy, nie umiemy oddzielic fikcji od prawdy. 2% to malo, szczegolnie ze zarobki maja wyzsze, nie wiem moze duzo placa za wynajem, kredyt, ubezpieczenia zdrowia itp. U nas pierwsze lepsze miszkannie dla 4 osob to 400-600 tys i to nie koniecznie wawa czy centrum.
Co do ubioru, mysle ze to wynika bardziej z wychowania i przyzwyczajen, prezes apple chodzi w adidaskach i czanrym golfie, ceo microsoftu w ladnym sweterku, ceo czegos innego w garniturze.
Mysle ze ludzie kupujacy garnitur ponad pewna kwote sa wlasnie ofiara konsumpcjonizmu, moze maja niskie poczucie wartosci a moze sa tak wychowani, albo obserwuja w okolo kto jak sie zachowuje i nasladuja, po sobie wiem ze jesli ide na luzie do sklepu to najczesciej kaza oddac torbe do depozytu a jak pojde w garniturze to sie usmiechaja jakbym mial im dac milion. Tak jestesmy skrzywieni
Normalny czlowiek milioner czy nie dotknie marynarki za 200-300zl i jesli poczuje ze niczym sie nie rozni od tej za 3000 to kupi wlasnie ta ktora mu leży, nienormalny pomysli o tym jak bedzie oceniony.
Co do handlowco, widzisz jaka pulapka wydajech na hanlowcow ale nie powiesz mi ze nie wymagasz od nich ladnej prezentcji, ogolenia, czarnych butow i wyprasowanej koszuli.
Z tym chodzeniem do muzeow to jest zbyt grube przegiecie, nie znam az tak dobrze amerykanow ale cos mi tu smierdzi ze podaja w odpowiedziach tak jak my swoje aspiracje a nie faktyczny stan.
Ksiazki nie czytalem ale z tego co mowisz to polecac jej nie warto, bo co nam da to ze ktos kto ma zasoby zyje tak jak chce. My mali zeby sie dostac do zasobow bedziemy musieli stosowach wszelkie chwyty lacznie z ubraniem czy autem.
CZekam na dalsze materialy
super blog
zdc — 4 czerwca 2010 @ 20:45